W grudniu ubiegłego roku, przy okazji szukania prezentów dla najbliższych, natknęłam się w sieci na anioły w stylu tildowym, zajączki, myszki... Na święta nikomu z tego rodzajów prezentów nie kupiłam, ale rozpoczęłam przeszukiwania sieci dokładniej w tym temacie. Znalazłam wzory, przykłady i kobitki, które szyją takie cudeńka. Jednym to idzie lepiej, drugim gorzej, ale generalnie podoba mi się idea szycia przytulanek. Tworzenia ze szmatek uroczych przedmiotów.
Postanowiłam spróbować... Może drzemie we mnie krawiecki diabeł? Mimo iż w wieku młodzieńczym obszyłam 30 harcerskich chust, co mnie trochę negatywnie nastawiło do krawiectwa, to zdecydowałam się spróbować. Na razie zamówiłam kilka bajerków w tildowym stylu, co by za wzór mi służyły.
Jestem na etapie wyboru maszyny do szycia i wciągnęłam w to Męża. Zależy mu bardzo na tym, żeby mi pomóc. Przypuszczam, że to z powodu kontroli nad ceną maszyny. Będzie mnie namawiał do tańszego zakupu. No cóż... w naszej rodzinie ja gram szalone skrzypce, on jest rozsądnym kontrabasem. Świetnie razem gramy, ale czasami solówka by się przydała, jednak to chyba po rozwodzie... No niby mogę kupić droższą maszynę, On nie narzuca mi niczego... ale to Jego spojrzenie w stylu 'zmiłuj się, kobieto...' rozwala mnie na łopatki i moja wolna wola kończy się właśnie w tym miejscu.
Zatem... do noworocznych postanowień w 2011 roku dodaję naukę szycia na maszynie.
Razem z sąsiadką Angeliką trzymamy kciuki:)
OdpowiedzUsuńAniu !!! Witaj w blogowym świecie :))))
OdpowiedzUsuńTo ja Patti z tęczowego straganu.
daj mi kochana adres do wysyłki paczki i czy masz mój numer konta do wpłaty:)))
Pozdrawiam Patti